Kinesiotaping

Kinesiotaping - skuteczna metoda czy zwykłe placebo?

Mistrzostwa Europy w piłce nożnej 2012.

Półfinał : Mecz Niemcy - Włochy.

Mario Balotellego - Napastnik włoskiej reprezentacji znalazł się na ustach piłkarskiej Europy nie tylko za sprawą przepięknie strzelonych goli, ale także rzeczy mniej oczywistej, czyli… trzech niebieskich plastrów na plecach...
mario balotelly - kinesiotape
36 minuta, Balotelli piekielnie mocnym strzałem umieszcza piłkę w samym oknie niemieckiej bramki. Zaraz potem zdejmuje koszulkę i napinając mięśnie zamiera w bezruchu. Tym jednak, co naprawdę przykuło uwagę mediów, nie były atletyczne kształty, ale tajemnicze plastry, które zawodnik nakleił sobie na dolnej części pleców. Niemal w tym samym momencie internet zaroił się od domysłów. Czy to reklama Adidasa, a może kolor ma coś wspólnego z reprezentacją Włoch? Odpowiedź jest znacznie prostsza – plastry służą do celów leczniczych i używane są przez sportowców na całym świecie od ponad 16 lat.
Kinesiotaping, bo taką nazwę nosi wspomniany zabieg, to terapeutyczna metoda „plastrowania dynamicznego”, czyli oklejania ciała w szczególnie narażonych na ból miejscach specjalnym, elastycznym materiałem. Jego wynalazcą jest Japończyk, dr Kenzo Kase, który pod koniec lat 70. wprowadził technologię wytwarzania niezwykle rozciągliwej taśmy. Po przeprawie z biurem patentowym, gotowy produkt zaczął być znany pod nazwą Kinesio Tex Gold. Oczywiście nie tylko na elastyczności polega fenomen tego materiału. Po pierwsze, plastry nie krępują ruchów, sporządzone z bawełny i odrobiny akrylowego kleju, grubością i strukturą przypominają ludzką skórę. Dzięki falowemu tkaniu powierzchni, przepuszczają również powietrze.
Przez pierwsze lata ich zastosowanie było ściśle medyczne. Używane przez japońskich ortopedów i chirurgów, miały za zadanie rozluźniać nadwyrężone partie mięśni oraz pomóc w rehabilitacji dotkniętych kontuzją, mniej aktywnych ruchowo obszarów ciała. Zwolennicy tej metody twierdzą, że falowy wzór na plastrze wydatnie przyczynia się do zmniejszenia obrzęku skóry oraz stanów zapalnych, poprawiając krążenie. Odpowiednie naklejenie plastra Kinesio, poprzez redukcję napięcia na receptory skórne, ma mieć również wpływ na stopień odczuwania bólu.
Popularność kinesiotapingu w sporcie radykalnie wzrosła wraz z przekazaniem ponad 50 000 rolek taśmy olimpijczykom w Pekinie, w 2008 roku. Nie trzeba było długo czekać, aby znane nazwiska zaczęły zdradzać swoje wrażenia po terapii. Głównie za sprawą amerykańskiej siatkarki plażowej, Kerri Walsh, szersza publiczność po raz pierwszy ujrzała charakterystyczne niebieskie plastry na ciele sportowca. Kerri leczyła wtedy ciężką kontuzją grupy czterech mięśni, służących do stabilizacji barku, i podobnie jak używający kinesiotapingu Lence Armstrong czy David Beckham, nie mogła się nachwalić rezultatów.
Choć taśma nie zawiera na swojej powierzchni żadnego leku, polscy naukowcy, z profesorem Zbigniewem Śliwińskim na czele, od lat zajmują się medycznymi badaniami nad skutecznością ich stosowania. Obok lekkoatletów, drugą grupą docelową okazały się również kobiety w ciąży, które narażone na zwiększone obciążenie mięśni czworogłowych oraz okolic krzyża, wykonywały pod okiem polskich naukowców szereg ćwiczeń izokinetycznych, które skutkowały poprawą samopoczucia.
Niemniej jednak, cały szereg badań nie stwierdza jednoznacznego powiązania między redukcją bólu czy zmniejszeniem napięcia mięśniowego a stosowaniem kinesiotapingu. Naukowcy twierdzą, że duże znaczenie ma psychiczny stan pacjenta stosującego metodę plastrowania i jego nastawienie do kuracji, a materiał sam w sobie odgrywa w tym przypadku rolę placebo, stymulującego organizm do naturalnej regeneracji. Taką informację możemy również przeczytać na oficjalnej stronie producenta.
Choć plastry są stosunkowo tanie, bo za pięciometrową rolkę zapłacimy od 35 do 50 zł, samodzielne ich stosowanie może nie przynieść żadnych rezultatów. Aby metoda była skuteczna, należy udać się do odpowiednio przeszkolonego fizjoterapeuty, który prawidłowo naklei materiał na wybrane partie mięśni.
źródło: Onet